sobota, 18 stycznia 2014

Bolerka w różnych kolorach i wzorach

Tak jak pisałam w poprzednim poście dokupiłam dwa motki włóczki i przedłużyłam już szalik węzłami Salomona. Teraz cały tydzień (!) schodzi mi na dzierganiu (i pruciu) czapeczki do kompletu, również węzłami Salomona. Raz zrobiłam za małą, drugi raz także, za trzecim razem zrobiłam za głęboką, za czwartym za dużo oczek nabrałam na ściągacz, za piątym razem znów tak samo, za szóstym znów za głęboką ( łącznie ze ściągaczem). Odłożyłam na chwilkę i jeśli ponownie wyjdzie  nie tak jak chciałabym, po prostu ją zostawię, bo jeśli spruję, to niestety, ale jej już nie zrobię. Jeśli zostanie włóczka dorobię także skromne mitenki. Sweterek z wiadomych przyczyn odłożony i co najgorsze, gdzieś schowałam pozostałe motki na sweterek oraz zaczęty szaliczek wzorem, tak pięknie nazwanym "warkocz Roszpunki." To właśnie wtedy, gdy miał przyjść ksiądz po kolędzie z rozpędu pochowałam wszystkie moje udziergi i kartony z włóczkami, żeby w pokoju był porządek, a teraz - ziemia się zapadła, albo jak to się mówi "diabeł przykrył ogonem". Gdyby nie mój bolący kręgosłup już dawno bym odnalazła, ale niestety, przejrzenie wszystkich pawlaczy, schowków w wersalkach oraz przejrzenie pudełek na szafach, to na razie odpada. Zawsze mogę coś innego zacząć dziergać, bo przecież innej włóczki jest u mnie dostatek, a i pomysłów również!
Tymczasem pochwalę się bolerkami, które zrobiłam dla moich dziewczynek. Od czasu do czasu łaskawie założą.(!)
Bolerko nr 1 -  wrzosowe


Bolerko nr 2  - fioletowe


Bolerko nr 3  -  granatowe



Bolerko nr 4 - czerwone




Czerwone bolerko wcale nie miało być bolerkiem. To miał być sweterek. Ale - zrobiłam rękawy i dłuuuuugo leżała robótka, by ją skończyć. Tymczasem moja starsza córcia przygotowywała się do bierzmowania i zamarzyło się jej pójście w czymś kolorowym na tę uroczystość. Więc wzięłam się ostro do pracy i takim oto sposobem powstał mini sweterek - a raczej bolerko. Córci się spodobał i w nim poszła do kościoła. I tu dalsza część mojej opowieści jest trochę śmieszna, bo oto okazało się, że pozostała młodzież przyszła w galowych strojach - białe bluzeczki, czarne marynarki u dziewczynek i garnitury u chłopców. A moja Hania, jak ten kwiat czerwony. I nic by nie było, gdyby nie to, że w kolorze czerwonym pojawił się Jego Ekselencja Biskup. Oczywiście, jak to zobaczyłam, aż gorąco mi się zrobiło, a już goręcej, jak moja córka niosła dary i podawała je Biskupowi. Potem, po wyjściu z kościoła miała do mnie pretensję, że była inaczej ubrana niż pozostałe dziewczyny (!). Teraz śmiejemy się z tej konsternacji, ale wtedy wesoło nam nie było.

Kolejny tydzień minął szybko, jutro leżę w łóżku przez większą część dnia, tak jak zalecił  mi lekarz " nic nie robić i wypoczywać"(!!!!).

16 komentarzy:

  1. Bolerka wyszły przepięknie :) Podobają mi się naprawdę wszystkie, jednak szczególnie przypadł mi do gustu wzór fioletowego i czerwonego... Gratuluję cierpliwości i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami cierpliwość się wyczerpuje, zwłaszcza jak coś nie wychodzi. Nieraz odkładam robótkę, która czeka na skończenie kilka miesięcy.

      Usuń
  2. Przepiękne bolerka, mają w czym wybierać:). A historia bardzo mnie rozśmieszyła, choć rozumiem, że do śmiechu wtedy nie było. Ale ja uważam, że trzeba się wyróżniać. Pozytywnie oczywiście - a to było jak najbardziej pozytywne:).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  3. Wspaniałe bolerka :-) Różnorodność wzorów i kolorów :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Fajne bolerka, córki zawsze są wybredne, najlepiej im pasują rzeczy mamy. Bolerko jest bardziej eleganckie niż sweterek, więc myślę, że na bierzmowanie pasowało. Chłopcy zawsze w tych okolicznościach występowali w garniturach, a dziewczyny dowolnie, byle skromnie. Biskup podczas bierzmowania pochwalił moją siostrzenicę za włosy splecione w warkocz. Skąd mogłaś wiedzieć, że na uroczystości w kościele obowiązywał galowy strój szkolny. Życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, zwłaszcza,że Hania nie szła na bierzmowanie ze swoją klasą ze szkoły,( która należała do innej parafii), tylko z dziećmi z innej szkoły, ale z naszej parafii, do której należeliśmy i praktycznie nikogo nie znała, więc nie "dogadała" się co do stroju. A ksiądz poinformował na spotkaniu, że nie musi to być strój galowy. Co prawda miała na sobie pod bolerkiem kremową bluzeczkę i czarną spódniczkę, ale ta czerwień bolerka "biła" po oczach.

      Usuń
  5. Un bolero è più bello dell'altro ... bravissima!
    Bye, bye Elli

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, rzeczywiście, wyróżnianie się w takich okolicznościach nie jest szczególnie przyjemne. Ale bolerko jest piękne i jestem pewna, że Twoja córka ślicznie w nim wyglądała:) Zresztą wszystkie bolerka wyglądają wspaniale:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne bolerka!!! Wspaniałe kolorki!!!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj,
    Dziękuję za odwiedziny na moim blogu i słowa otuchy. Pomagają, naprawdę :-)
    Pozdrawiam ciepło
    Monika

    ps/ z tym pruciem czapek to wiem, wiem, bo właśnie też jedną ukończyłam po takich przejściach: raz za wąska, za szeroka, za płytka, za głęboka :-), ale jakoś dajemy radę, prawda ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bolerko jest śliczne , biskupowi nie powinno przeszkadzać kolorowe ubranie bo Panu Bogu nie przeszkadza z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne bolerka, długo nie robiłam nic na drutach...chyba ponownie po nie sięgnę....problem w tym, że zapomniałam wielu wzorów..Szydełka nigdy nie opanowałam. Serdecznie Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Z dzierganiem jest tak, jak z jazdą na rowerze - nigdy się nie zapomina. Zachęcam do dziergania mimo wszystko!

      Usuń