niedziela, 16 września 2018

Dżem z czerwonych pomidorów

Kolejny przepis, który "wpadł" mi w tym roku jako nowość w dziedzinie 
przetwarzania warzyw i owoców.
Nigdy nie sądziłam, ba - nawet nie słyszałam, że  pomidory nadają się do przetworzenia ich 
na słodki dżem i że w smaku będą tak doskonałe.
Przyzwyczajona byłam do przerabiania tego owocu 
 raczej na słony i ostry smak np. jako ketchup, przecier pomidorowy czy sok.
A tu - proszę - dowiaduję się, że można zrobić pomidory na słodko!
Ja już tak mam - jak mi coś posmakuje, to zachwycam się,
 polecam i dzielę się przepisem ze wszystkimi, nawet z tymi, którzy tego nie chcą:)).


Przepis dostałam od mojej przyjaciółki Zosi, ale i tak swój dżem zrobiłam po swojemu.

1 kg pomidorów
1 pomarańcza
1/2 kg cukru
2 łyżki soku z cytryny
szczypta cynamonu
szczypta imbiru
szczypta mielonego ziela angielskiego
1 kieliszek jarzębiaku lub jałowcówki - 25 ml
Pomidory umyć, sparzyć, obrać ze skórki, pokroić.
Dusić z odrobiną wody na małym ogniu ok. pół godziny mieszając drewnianą łyżką.
Dodać cienko pokrojoną skórkę z dobrze umytej i wyparzonej pomarańczy oraz miąższ bez pestek. 
Dodać cukier.
Smażyć jeszcze przez  pół godziny, aż dżem zgęstnieje.
Dodać sok z cytryny, przyprawy oraz wódkę.
Dobrze wymieszać i i przełożyć do wyparzonych słoików. 
Zakręcić i odstawić do góry dnem do wystygnięcia.
To przepis Zosi.

Trudno określić jakie proporcje użyłam na swój przepis, ale ilościowo pomidorów było tyle, 
że zajęły mi po wysmażeniu 1/2  prodiża. Wybrałam pomidory dojrzałe i soczyste. 
Pokroiłam je razem ze skórką i gotowałam do miękkości.
Potem przetarłam przez sitko. Dodałam cukru, powyższych przypraw, 
szczyptę papryki  słodkiej i ostrej oraz 1 łyżeczkę mielonych goździków. 
Zamiast pomarańczy zwiększyłam ilość soku z cytryny. Nie dałam alkoholu. 


Oczywiście spróbowałam jaki dżem miał smak i odpowiednio zwiększyłam ilość cukru oraz przypraw.
Dalej postępowałam jak w przepisie.
Dżem mi posmakował - ma korzenny aromat i smak, jest słodki - bo taki lubimy.
Świetny jako dodatek do naleśników- już wypróbowałam:))


Smacznego!

piątek, 24 sierpnia 2018

Papryka kiszona

 Paprykę kiszoną po raz pierwszy jadłam w tym roku na Wielkanoc. 
Posmakowała mi bardzo, więc kiedy nastał sezon na przetwory, 
wśród przepisów znalazł się ten właśnie.
 Z uwagi na to, że i pierwszy raz ją zrobiłam, zostaję w niepewności,
 czy będzie tak dobra jak ta, którą jadłam na Święta.
Zobaczymy:))


Zatem podaję przepis, który dostałam, choć i tak go troszkę po swojemu zmodyfikowałam:

1 kg papryki - czerwonej i żółtej.
1 łyżka soli do przetworów na 1 litr wody.
Na każdy słoik - po 2-3 ząbki czosnku pokrojonego w plasterki,
kilka nasion ziela angielskiego, pieprzu,
2-3 listki laurowe,
1 łyżeczka gorczycy żółtej,
sporą gałązkę kopru i łyżeczkę ususzonych nasion,
po kawałku korzenia chrzanu,
1/2 strąka papryczki ostrej.
Paprykę umyć, pokroić na cząstki i odziarnić.
Do wyparzonego słoika dodać wszystkie przyprawy.
Układać cząstki papryki.
Wodę z solą zagotować i wystudzić.
Zalać paprykę i zakręcić wieczka.
Trzymać w domu przez kilka dni, by papryka się ukisiła.
Potem zapasteryzować - 10 - 15 minut w temperaturze bliskiej wrzenia.
Po ostygnięciu wynieść do piwnicy. 
Pisałam, że troszkę inaczej go zrobiłam, ale zmieniłam tylko proporcje przypraw:
dałam więcej soli, bo wg mnie, nie było czuć słonego smaku,
 dałam również więcej kopru i czosnku.
I to tyle odnośnie przepisu.
Trudno wypowiedzieć mi się na temat smaku kiszonej papryki. 
Trzeba przekonać się samemu. Można na próbę zrobić jeden słój
 i po kilku dniach kiszenia po prostu zjeść, a potem, jak posmakuje zrobić paprykę na zimę. 
Dla mnie rewelacja:))


Smacznego!