piątek, 21 kwietnia 2017

Szydełkowy lisek

Maskotkę liska zrobiłam na prośbę mojej koleżanki Małgosi dla Jej wnuczki. Zadzwoniła do mnie w piątek, jeszcze przed zabiegiem i zapytała, czy zrobiłabym tego liska. Ma z sobą wszystko co potrzeba, bo kupiła gotowy zestaw do zrobienia maskotki i czy zrobię ją jeszcze tego samego dnia przed końcem swojej pracy - pracuje obok mojego bloku w Spółdzielni Mieszkaniowej. Obiecałam się postarać i na szczęście zdążyłam. 
Maleństwo zajęło mi ponad trzy godziny pracy. Właściwie nie lubię takiej ekspresowej robótki, bo w pośpiechu mogę popełnić błąd, potem prucie zabiera mi  sporo czasu. No i myśl - "czy zdążę w obiecanym terminie" - kołacze się przez cały czas dziergania. 
W dodatku pora dziergania maskotki zbiegła się z porą spaceru mojego Bambusia, który w dość głośny sposób domagał się wyjścia. Niestety, musiałam go wziąć na przetrzymanie, bo w tym czasie priorytetem było zrobienie tej maskotki. Możecie sobie wyobrazić, w jakim stresie dziergałam. 
Kot - skaczący na robótkę lub na moje barki, ocierający się i miauczący głośno w moje ucho, biegający od drzwi wyjściowych do drzwi balkonowych, nie rozumiejący, że w tej chwili jestem zajęta. Na nic było uspokajanie, karmienie przysmakiem - w końcu, biedaczek, położył się przy mnie i cały czas wpatrzony we mnie czekał, czy wstaję już i czy wezmę go na spacer. Oczywiście zorientowałam się, że na taki ruch czeka, więc przez cały pozostały czas dziergania liska nawet nie próbowałam wstawać i wykonywać gwałtownych ruchów, by nie skojarzyły mu się ze wstawaniem. I na spokojnie skończyłam. Jak tylko wstałam, nałożyłam szelki Bambusiowi i poszliśmy na spacer - bo wiecie, że wyprowadzam go w szelkach, na smyczy. A przed godziną piętnastą zaniosłam Małgosi maskotkę. Mam nadzieję, że wnuczce się spodobała:)))

Oto lisek dziergany w takich emocjach:



*

Mam spore zaległości w bywaniu na Waszych blogach. Sukcesywnie będę zaglądać i komentować:)))) Mimo, że próbuję dziergać i na drutach i na szydełku, to jednak  po zabiegu mam jeszcze problemy z widzeniem. Niewykluczone, że przyczyną jest chore drugie oko, ale na kolejny zabieg będę musiała znowu odczekać parę tygodni. Na razie prawe oko, a właściwie prawa dolna powieka, ma się dobrze wygoić. Co do zabiegu, to "nie taki diabeł straszny jak go malują". Bałam się bardzo, ale trafiłam na miłą panią doktor, która podczas zabiegu uprzedzała mnie, co będzie robić. Mimo znieczulenia, czułam delikatne "szczypanie". Dyskomfortu nie było, zabieg zniosłam dość dobrze. Najgorzej było wracać. Oko miałam zaklejone, okulary musiałam zdjąć, ale z pomocą męża jakoś dotarłam do taksówki. Drugi tydzień leczenia, to może za krótki okres, by było dobrze. Najbardziej martwi mnie te zamglenia oczu, ale może tak ma być. We wtorek idę na kontrolę do mojego okulisty. Zobaczę, co powie. W szpitalu już byłam na kontroli, ta sama pani doktor mówiła, że powieka ładnie się goi. Musi i ma być dobrze, bo oczy dla mnie są najważniejsze - jakby nie było, to one razem z rękami "tworzą" moje dziergadła.  Prawda?

niedziela, 9 kwietnia 2017

Szydełkowe pisanki z motywem kwiatowym

Nawet nie sądziłam, że nazbiera mi się tyle robótek, których jeszcze tutaj nie pokazywałam. Troszkę ubranek dla lalek, jeszcze wielkanocne ozdoby, szydełkowa biżuteria, korona dla bratanicy, serwetka do koszyczka i maskotka dla wnuczki koleżanki. Niby czasu mam dość, a jednak brakuje mi go na "okiełznanie" tego wszystkiego. Świąteczne porządki prawie zrobione, ogródek uporządkowany, choć w szybkim tempie chwasty znów wychodzą na wierzch; zaległe robótki skończone. Jeśli zabieg na oku będzie jutro - przynajmniej najważniejsze sprawy mam ogarnięte. 

*
Dzisiaj pokażę kwiatowe pisanki. Jedna z nich jest inspiracją od Eli - zajrzyjcie do Niej - prześliczne pisanki do obejrzenia na Jej blogu:)). Oczywiście, zapytałam się Jej, czy mogę zrobić podobną i po wyrażeniu zgody, wydziergałam tylko jedną. Planowałam jeszcze kilka tego typu, ale z haftem troszkę mi nie po drodze. Nie ma jego dużo, tylko łodyżki i gałązki, kwiatki zaś wydziergałam szydełkiem i przyszyłam. Pisanka wymaga czasu i cierpliwości:)) Może kiedyś jeszcze zrobię, przecież nie mówię "nie" :)).






Druga pisanka to podobne dzierganie jajeczka, jedynie w środku wstawiony wzór kwiatowy:








Schemat wzoru kwiatów:






*

Sobotnio - niedzielny udzierg szala:


Przecudnie wychodzi z tej włóczki. Mięciutki, delikatny jak mgiełka, tylko się nim otulić:))