sobota, 30 stycznia 2016

Szydełkowa chusta

Bardziej wymęczyłam niż zrobiłam tę chustę. Pruta trzy razy, zanim nabrała ostatecznego wyglądu, a i tak nie jestem zadowolona z końcowego efektu. Na razie zostawiam w takim kształcie. Wzór z "Małej Diany - lubię szydełkować" 6/2015. Chusta ma kształt pół-chusty - takie lubię najbardziej.








 Wersja nr 1 - wzór z węzłami Salomona, niestety zabrakło mi włóczki - musiałam spruć: 





 Wersja nr 2 - poprzednią chustę prułam, przerabiając następną, niestety, mając prawie na ukończeniu, okazało się, że jeden motek był w innej tonacji i dopiero przy tej chuście zorientowałam się, że coś jest nie tak. Patrząc na zdjęcie powyżej dokładnie widzę, że jest różnica w kolorach.





*
Wybieram się zaraz na bal gimnazjalny Basi. Jestem w grupie rodziców organizujących bal, pewnie będę tam do północy a nawet dłużej, bo trzeba po balu posprzątać. Ale zapowiada się też i wzruszająco- polonez i walc angielski  tańczony przez nasze dzieci, to duża dawka emocji. 
Serdecznie pozdrawiam w te sobotnie popołudnie:))

czwartek, 14 stycznia 2016

Małe co-nie-co z ryżu preparowanego

Kto nie robił szyszek z ryżu preparowanego? Słodkie małe-co-nieco, znakomite do szklanki mleka. Moja Basieńka, kiedy byłyśmy w spożywczym na zakupach, zaproponowała, byśmy kupiły paczkę ryżu preparowanego i zrobiły jej "przysmak z dzieciństwa". Owe szyszki z ryżu. I oto po powrocie ze sklepu, mając kupione produkty, zabrałyśmy się do dzieła.
Potrzebujemy :   paczkę ryżu preparowanego 200-300g
                         cukierki - mleczne krówki około 300g (najlepiej kruche)
                        1  łyżkę kakao
                         pół kostki masła
                        1 - 2 łyżki wody
Do garnka  wlać wodę, dodać masło i pokruszone krówki. Nastawić na małym gazie i cały czas mieszać, by się nie przypaliło, a krówki rozpuściły się i połączyły z masłem na gładką masę. Dodać kakao, wymieszać. Tylko zagotować i zdjąć z ognia. Ryż wsypywać małymi partiami, łącząc z krówkową masą. Odstawić do lekkiego przestygnięcia. Formować małe kulki lub szyszki. Jeśli lubimy, można obtoczyć je zmielonymi orzechami, zmielonymi migdałami lub wiórkami kokosowymi. Ja lubię migdały, ale akurat nie miałam ich w domu, więc tylko małą część obtoczyłam wiórkami kokosowymi. 
Na zdjęciu może bez obtoczenia nie wyglądają apetycznie, ale smakują wybornie. 
Jak mówi moja Basia "niebo w gębie":)))


*
Zakwitły moje fiołki afrykańskie :))


Aż dziw, że jeszcze się trzymają, na szczęście moje koty zostawiły je w spokoju. Widocznie nie odpowiada im zapach, a może i smak (jeśli próbowały podgryzać) i dzięki temu mogą - oczywiście kwiaty - rosnąć i kwitnąć :))

środa, 13 stycznia 2016

Niedokończone robótki

Inwentaryzacja zapasów już była, teraz przyszedł czas na moje niedokończone robótki. Słowo pisane ma dużą moc. Pomyślałam, że jak tu napiszę, że mam je dokończyć w tym roku, to tak się stanie. Jeśli wyjmę je na wierzch, nie schowam głęboko w pawlaczu, by nie dręczyły mojego "robótkowego sumienia", to szybciej coś z nimi zrobię.

Oto morelowa serweta, robiona już piąty rok :


Kolejna - pewnie trzy :



Czapka - dwa lata :


Firanka - też dwa lata :


Powłoczka na poduszkę - rok :


Obrusik - rok czy już dwa :


I zaczęte w ubiegłym roku robótki : sweterek dla Hani, tylko zszyć:


Obrus dla bratowej:


kolejny sweterek dla Hani lub Basi: 


Ten ostatni na pewno spruję i zacznę grubszymi drutami. Wzór wychodzi dość zwięźle, przez co robótka nie jest plastyczna. I oczywiście troszkę centymetrów więcej na pewno się przyda, by  sweter nie był obcisły.
Nie jest tych niedokończonych robótek dużo, skończyć je muszę, by mnie nie "dręczyły" :))))

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Mitenki, niespodzianka i ... moje koty:))

U Jagusi zakupiłam dwie pary mitenek. Ale do paczuszki Jaga dołączyła bardzo miłą niespodziankę w postaci zawieszek na choinkę, które od razu, jak została zainstalowana choinka, na nią trafiły. 
Jeszcze raz dziękuję Ci, Jagusiu, za te zawieszki:))









Mitenki prześliczne, zrobione z delikatnej, mięciutkiej włóczki, cieplutkie, mimo, że bez palców. Tymi czerwono-szarymi  dzielę się ze swoją Basieńką, bo spodobały się Jej, mimo, że nie chciała, abym i dla niej zamówiła.
*

Nasz "Aniołek" :)))


Gucio mościł sobie spanie na świerkowych gałązkach :


Cała trójka ogląda pierwszy śnieg tej zimy :


"Z góry lepiej widać, chodź  Bambuś  do nas"




 Nie ma jak u Mamy :))
Bambuś jak zwykle przy mnie zasypia - "sweet dreams" pieszczoszku :))



wtorek, 5 stycznia 2016

Noworoczna "inwentaryzacja"

Początek Nowego Roku  to takie podsumowanie poprzedniego. Moje postanowienia roku 2015 wykonałam w 90 %  - no,  nie mogłam się oprzeć niektórym moteczkom kupionym w SH :))))).
W tym roku również postanowiłam nie kupować nowych włóczek, bo oto robiąc dzisiejsze porządki w moich zasobach włóczkowych, doznałam coś na kształt załamania - stanowczo za dużo mam tych kłębuszków!!! A coś ostatnio, jakby mój dziewiarski zapał lekko przygasł. Wynajduję tysiące spraw bynajmniej nie związanych z robótkami, niejednokrotnie usiądę do robótek, by po chwili zerwać się i szukać innego zajęcia, przeważnie sprzątania, prania czy układania w szafach. A jeśli zrobię to co zaplanowałam, to oczywiście uciekam w świat książek. Dlatego ostatnio nie mam się czym pochwalić, a sweterek dla Hani i obrus dla bratowej leży w koszyku jak wyrzut sumienia:((  
Te dwie priorytetowe robótki planuję ukończyć w styczniu, bo jeśli w sweterku brakuje tylko plisy wokół dekoltu i zszycia, a składający się z 24 elementów obrus ma już ich 7, to czemu zwlekam?! 
Normalnie ogarnęło mnie chyba totalne robótkowe lenistwo!!! No, ale nie będę Was zanudzać moim brakiem weny. Zapraszam za to na zwiedzanie moich zasobów włóczkowych :))))
  
                                  1
 

                                           2
 
                                             3

                                                     4

                                            5

                                          6

                                7

                                          8

                                           9

                                10
 
                                          11
 
                                          12

Po dzisiejszym remanencie doszłam do wniosku, że pewnie z niektórymi moteczkami się rozstanę, bo po co mam je trzymać, jeśli naprawdę nic z nich nie zrobię. Dotyczy to tych widocznych na zdjęciach 7 - 12.
Tylko komu i gdzie oddać, bo nie są to nowe włóczki, czasem pozostałości po swetrach, których też nie mam, bo oddałam do PCK. Dlatego widok tych zdjęć wcale mnie nie cieszy....