poniedziałek, 9 maja 2016

Szydełkowy rozpinany sweter w kolorze blue

Dość dużo cierpliwości wymagało dzierganie tego swetra. Gdyby nie to, że dwa razy pruty i na nowo, trzeci raz, dziergany od początku, zapewne nigdy by nie został ukończony, a włóczka trafiłaby głęboko do pawlacza, by mi nie przypominać o tych zmaganiach. Nie wiem, co się dzieje, ale ostatnio zwolniłam trochę z tym szydełkowaniem, to co zrobię - pruję, jak tylko odniosę wrażenie, że nie jest to to, czego bym chciała, że nie kończę żadnych zaczętych prac, choć obiecywałam sobie, że te w pierwszej kolejności znajdą się na warsztacie. I wcale tu nie chodzi o brak chęci, czas też się znajduje. No właśnie - co zatem sprawia, że jestem taka spowolniona? Kiedyś było inaczej. Brałam wzór, szydełko lub druty do ręki, i dziergałam bez zrobienia próby, bez ciągłego liczenia oczek i  - co najważniejsze - bez prucia. Robótka powstawała raz dwa, a ja lub moje dzieci zawsze miały ekstra ciuszek. Starzeję się chyba i taka zapewne jest odpowiedź na moje pytanie :))))

Sweter powstał z 10 motków po 5 dkg włóczki - "Dorle Madeleine" Bayer Textifaser .  
50 % bawełna, 50 % dralon. 
W trakcie dziergania zauważyłam,że włóczka lekko się mechaci. Ciągłe przymierzanie do sylwetki zapewne to spowodowało, ale uważam, że gatunkowo włóczka nie jest dobra. Gdyby było inaczej mechacenie nie miałoby miejsca. Jeśli będzie się tak dziać w czasie noszenia tego swetra, pewnie po kilku miesiącach użytkowania trafi do sprucia. W każdym bądź razie nie polecam tej włóczki. 
Dziergałam od góry różnymi wzorami, zaczerpniętymi z inspiracji internetowych i ulubionym wzorem krzyżowanych słupków. Ażury sprawiły, że sweter nie sprawia wrażenia grubego. I jest mięciutki :))
W tle zdjęć moje kwitnące, o oszałamiającym zapachu, bzy. Uwielbiam te krzewy, tylko szkoda, że ich kwiaty są takie nietrwałe. O zrywaniu do wazonów nie ma nawet mowy ...

12 komentarzy:

  1. Też kocham bez :D
    Sweterek jest cudny, był wart włożonej w niego pracy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Sweterek rewelacyjny Małgosiu.Co Ty z tą starością wymyśliłaś? Daleko Ci do niej. Z czasem szydełkujemy sprawniej i równiej, tylko więcej od siebie wymagamy.Bez trzeba zrywać,bo urośnie zbyt wysoko,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:)) Tak się tylko z sobą droczę - choć starość wpisana jest w nasze życie - przecież kiedyś ona i w moim nastąpi.
      Bzu nie zrywam, bo właśnie chcę, żeby urósł i troszkę zacienił kuchnię i pokój dzienny. Akurat okna tych dwóch pomieszczeń wychodzą na stronę południową, w upały jest nie do wytrzymania!

      Usuń
  3. Wspaniały sweterek :-) Piękny kolor - bardzo mi się podoba :-)
    I ja uwielbiam bzy...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Ci w nim ładnie!
    To chyba dralon tak się mechaci, zrobiłam sobie w tamtym roku z takiej włóczki bluzeczkę i mam to samo, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie pomyślałam, że chyba to ten dralon winny jest temu mechaceniu. Bo raczej nie bawełna...
      Dziękuję bardzo:))

      Usuń
  5. Prześliczne sweterek.Piękny kolor i ciekawy wzór. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny kardigan i piękny model. Pozdrawiam
    Inez Barbosa

    OdpowiedzUsuń