poniedziałek, 17 listopada 2014

Perfekcyjna czy (Nie)Perfekcyjna Pani Domu

Dostałam nominację w zabawie blogowej od Reni - "Perfekcyjna Pani Domu".

Honor to dla mnie nie mały, tym bardziej, że  wcale się nią nie czuję i w zasadzie na ten tytuł nie zasługuję!
Gdybym takie wyróżnienie otrzymała 22 lata temu, o tak - wtedy nie mijałoby się z prawdą, bo taka byłam!
Kiedy moje koleżanki z pracy, przyszły odwiedzić mnie w moim mieszkaniu, jedna z nich po obejrzeniu jego, powiedziała: "U Ciebie jak w laboratorium, wszystko lśni"! To prawda, ale wtedy byłam panną, nie miałam męża, dzieci, kotów, mieszkałam sama, cieszyłam się jak dziecko z każdego metra kwadratowego mieszkania, upiększałam go, pucowałam, itp.
Choć w pierwszych latach małżeństwa i nawet kilka lat po pojawieniu się dzieci, chorujących na astmę i mających alergię na wszystko, było u mnie na medal -  miałam nawet czas, by szyć i dziergać na drutach (wtedy byłam Małgosią drutującą :)) sweterki, sukieneczki i inne rzeczy dla siebie i dzieci). Ale gdy zaczęły się moje kłopoty z kręgosłupem i gdy zabrakło sił do ciągłej walki z kurzem - dałam sobie spokój, zwłaszcza, że moje dziewczyny coraz częściej zaczęły mówić: "Mamo - wyluzuj", albo: " Mamo, Ty masz jakąś obsesję sprzątania!!!"

Rzeczywiście, muszę przyznać, że do tej pory, bałagan działa na mnie jak czerwona płachta  na byka! Ale już nie porywam się do walki, jak kiedyś. Robię to, co muszę, coraz częściej odkładam na następny dzień mycie podłóg, czy ścieranie kurzy.
 
Czas zatem odpowiedzieć na zadane pytania:
Dwa obowiązki, które lubisz robić w domu:
Jest tylko jeden. Choć nie nazwałabym tego obowiązkiem, bo przecież to lubię. Są to porządki w szafach - wręcz uwielbiam układać równiutko na półkach bluzki, swetry, na wieszakach: koszule, sukienki czy inne rzeczy. Ta praca nigdy mnie nie nudzi i nigdy nie czuję przy niej zmęczenia:))
Drugiego obowiązku właściwie nie ma. Po prostu robię swoje - sprzątam, piorę, gotuję, zmywam, itp. nie zastanawiając się, czy to lubię, czy nie! Jeśli zaplanuję sobie, że dzisiaj czas na np. mycie okien, to, to robię. 
Ma być zrobione i basta!
Dwa obowiązki, których nie lubisz robić w domu:
Zdecydowanie - prasowania! Nie pamiętam właściwie, kiedy ostatni raz prasowałam:)) Zauważyłam, że jak tak ładnie, równiutko ułożę rzeczy w szafie, to one same, jakimś cudem, wyglądają jak uprasowane:))
Kiedyś prasowałam wszystko, nawet majtki, ale jak przyjaciółka przyszła do mnie w odwiedziny i akurat zastała mnie nad stertą rzeczy do prasowania, zdziwiona zapytała: "Ty to wszystko prasujesz?",  a potem uświadomiła mnie, że większości z tych rzeczy ona nie prasuje, skwapliwie skorzystałam z Jej rad i powoli, sukcesywnie eliminowałam rzeczy do prasowania. I teraz, okazjonalnie tylko, coś tam uprasuję - mężowi koszulę, dziewczynkom bluzeczkę na dzień galowy do szkoły.
Nie lubię myć łazienki. O ile inne pomieszczenia sprzątam teraz co jakiś czas, o tyle łazienka, to codzienny obowiązek. Rano posprzątam, wieczorem, kiedy wszyscy skorzystają z ablucji, nie ma znaku, że była sprzątana, a ja wieczorem jestem tak obolała, że nie mam sił na ponowne sprzątanie. Czasem mój mąż to zrobi, ale to, jak piszę, czasem.
Czy lubisz gotować?Jeśli tak, to jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
I tak i nie. Zacznę od "nie". Nie lubię gotować na rodzinne uroczystości - bo wtedy jakiś "czarcik" dziwnym trafem miesza w moich garnkach i nie wychodzi mi to, co ma wyjść:)) Im więcej się staram, tym bardziej nie jestem zadowolona z efektu kulinarnego. Ale jak nie muszę - to wtedy zawsze wychodzi mi pyszne danie, że wszyscy zajadają się i wołają o dokładkę! 
Mam kilka potraw, które lubię nie tylko jeść, ale i gotować, czy piec. To: gołąbki - z mięsem i bez tzw. wigilijne, gulasz węgierski, pierogi ruskie, tort owocowy z masą budyniową, szarlotka.
Podziel się dwoma trikami a la "Perfekcyjna Pani Domu":
Rozumiem, że chodzi tu o coś, co ułatwi pracę przy domowych porządkach?
Jednym z nich, choć raczej nie polecam, jest usuwanie żyletką osadu z wanny i umywalki. Robię to bardzo ostrożnie, żeby nie porysować emalii, a skoro w zgiętej pozycji, ból kręgosłupa bardzo mi się nasila, więc jak najszybciej zależy mi na uporaniu się z tym. Potem tylko środek do czyszczenia i dezynfekcji i wanna czy umywalka lśni, jak należy.
Drugi sposób, to użycie octu do pozbycia się kamienia z baterii przy umywalkach, prysznica, czajników itp.
Wymień dwóch ulubieńców domu:
O co chodzi z tymi ulubieńcami? Odpowiem raczej tak, bo inaczej nie potrafię: ulubieńcem domu jest moja rodzina: mój mąż, moje córki, ja, mój ojciec, no i moje koty! Byleby żyło nam się szczęśliwie i zdrowo w naszym domu:))
Mieszkanie czy dom:
Mój dom, to moje mieszkanie, moje mieszkanie, to mój dom.
I nie ważne, że mieszkam w bloku :))
Kto prowadzi budżet domowy?
Każdy, kto dysponuje w danej chwili "środkami płatniczymi":))
Pedantka czy bałaganiara?
Bałaganiarą nie jestem, to na pewno! A pedantką już nie - skutecznie tego oduczają mnie moje córki :))
Jak wyglądałby Twój wymarzony dom:
Jak byłam młoda, to marzyłam o swoim "domu".
Teraz jestem raczej realistką - skupiam się na tym, co mam! Mam dobrego męża, mądre, wspaniałe córki. Dla mnie to się liczy, a nie - najdroższy telewizor, czy meble w salonie!
Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykujesz do dziś:
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Postawię na Święta - nie tylko Bożego Narodzenia, ale i na Wielkanocne. Moje rodzeństwo mieszka poza naszym rodzinnym miastem, staramy się, by na czas świąteczny zawsze ktoś z nich był u nas i choć rzadkością jest, by przyjeżdżali wszyscy, to jednak co roku przyjeżdża ten kto może. A jak się spotkamy, to wtedy organizujemy nasze jasełka, (kilka scenariuszy z własnym tekstem opracowywała moja córcia Hania) konkursy w śpiewaniu kolęd, czytanie wierszy, itp.itd.
 
To tyle! Pewnie takie wyróżnienie do czegoś zobowiązuje, ale ja myślę, że najlepiej, byśmy byli sobą! Bo czy człowiek może być szczęśliwy, jeśli ma zakodowane, by być perfekcjonistą w każdej dziedzinie życia?
Czy to ułatwia te życie? Ja już zrozumiałam - mój etap życia perfekcjonistki mam za sobą, na pewno do testu "białej rękawiczki" nigdy się nie zgłoszę. Bo życie nie składa się tylko z obowiązków, przyjemności też powinny w nim zagościć:))
I choć wahałam się przyjąć od Reni tę nominację, to bardzo Jej za to dziękuję. Uświadomiłam sobie to i owo na nowo:))

"Perfekcyjną Panią Domu" mianuję:

Zapraszam do zabawy :))

8 komentarzy:

  1. Małgosiu, dziękuję za nominację! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo:)) Dziękuję za pozdrowienia:))

      Usuń
  2. Dziękuję Małgosiu...niestety nie bawię się w zabawy blogowe. Miło,ze mnie nominowałaś...ale nie dziękuję! Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko zabawa, więc nie ma sprawy :))
      Pozdrawiam również :))

      Usuń
  3. Ha, czyli znów prasowanie pojawia się w nielubianych pracach domowych:) Jak sobie przypomnę te sterty z mojego domu rodzinnego.... Choć wówczas akurat tak bardzo mi prasowanie nie przeszkadzało. Pamiętam, że nawet krochmaliło się pościel i do pościeli to mieliśmy taki nieduży elektryczny magiel. Ale prasowało się wszystko, majtki też, i to najczęściej w niedzielę przy telewizorze. W sumie, gdy tak sobie wspominam, to wcale nie jest to nieprzyjemne wspomnienie:). Chyba gorsze od prasowania było pranie, we Frani, a potem ręczne płukanie wszystkiego w wannie...
    W szafie układam dwa razy w roku, gdy robię sezonową wymianę odzieży, na co dzień zawsze mam idealne kostki na półkach (bo nie lubię prasować!) i nie mogę się nadziwić, jak robią to córka i mąż, że u nich porządek (jeśli go sobie zrobią) trwa góra tydzień...
    Dziękuję za udział w zabawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie i mnie te sterty do prasowania z mojego rodzinnego domu stoją przed oczami - było nas pięcioro rodzeństwa - i było co prać i prasować. A moja śp. Mamusia to dopiero była Perfekcyjną Panią Domu. Wszystko musiało lśnić! I to po Mamie miałam upodobanie do czystości i porządków. Ale czasem się dziwię, że Mama potrafiła wpoić mi i siostrze owe zasady, a ja swoim córkom jakoś nie umiałam - może ze względu na ich alergię i astmę?
      Franię też pamiętam, a jak rodzice kupili pierwszą pralkę automat - to jako małe dzieci, siedzieliśmy przed nią, jak przed telewizorem, przez cały cykl prania :))))

      Usuń
  4. Małgosiu (moja imiennniczko), bardzo mi miło, że wyróżniłaś mnie nominacją. Nie biorę jednak udziału w zabawach blogowych, a szczególnie tych, w których nominuje się inne osoby. Niemniej jednak zawsze chętnie do Ciebie zaglądam i miło mi Cibie gościć u siebie. Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz - ja również z przyjemnością do Ciebie zaglądam:))

      Usuń