środa, 31 lipca 2013

Podróż z książką w ręku.

Dzisiaj będzie coś zupełnie innego, nie związanego z robótkowaniem, ale z równie pasjonującym moim hobby tj. czytaniem książek. Czytam od zawsze i jest to dla mnie również odskocznia od czasami szarej rzeczywistości, jak i wypełnienie czasu, gdy nie ma nic do zrobienia. Wcale się nie dziwię moim córkom, które również są książkoholiczkami, prowadzą bloga z recenzjami przeczytanych książek i nie widzą innego sposobu na spędzanie czasu, jak z książką w ręku (mają to po mamusi i po tatusiu - który jest z wykształcenia bibliotekarzem i również pasjonatem książek.)
Dzisiaj chciałabym zaprosić Was do zapoznania się z bardzo świetną książką jaką ostatnio przeczytałam - jest to książka pt. "Zawsze o tym marzyłam"  autorstwa Rity Golden Gelman (z autografem autorki). Dostałam ją w prezencie na gwiazdkę od mojej córki Hani, którą wygrała w konkursie zorganizowanym przez wydawnictwo Pascal.


Kiedy przeczytałam notkę Hani z jakiej przyczyny podaruje Mamie tę książkę, wiedziałam, że czeka mnie nie lada wyzwanie. I nie chodziło tu bynajmniej o samo czytanie, ale o mój charakter, a mianowicie to, że należę do domatorów, którzy dom traktują jak azyl, którzy tylko w domu mogą się spełniać i żyć. Tą książką moja córeczka dała mi w subtelny sposób do zrozumienia, żebym wreszcie ruszyła się z domu i za przykładem autorki odważyła się wyruszyć w podróż, nie od razu może na krańce świata, ale bodaj do innej części Polski. Na razie jednak wyruszyłam w podróż z autorką - w wolnej chwili wygodnie umieściłam się na kanapie, otworzyłam pierwszą stronę i ... odjechałam.  Czytałam jednym tchem z niechęcią odrywając się do domowych obowiązków. Jak zaczarowana przez karty książki zawitałam do Meksyku, do Gwatemali, do Nikaragui, Indonezji, Kanady, Nowej Zelandii i Tajlandii czy do Stanów Zjednoczonych. Czytałam ze zdumieniem o przeżyciach autorki, nie zawsze wesołych, o Jej przystosowywaniu do odmiennych warunków życia,w jakich przyszło Jej spędzać kilkumiesięczne pobyty w w/w krajach.

Urzekły mnie fantastyczne opisy krajobrazów tych państw (np.wodospad Aqua Azul, gdzie w jego wodach autorka doświadczyła kąpieli, przejazd łodzią przez rzekę w środku dżungli przy szalejącej nawałnicy, przelot samolotem otoczonym ok. sześcioma tęczami rozciągniętymi na wszystkie strony.) Opisy przyrody autorka z taką łatwością przekazuje czytelnikowi. Rzeczywiście - nie widząc fotografii (to jedyny minus tej książki, że nie było w niej zdjęć z podróży przez te kraje) uruchomiałam swoją wyobraźnię i w ten sposób moim wewnętrznym oczom ukazywały się cuda przyrody, kolory, gra świateł, piękno i groza. Autorce należą się brawa za tak przepięknie przekazanie swoich przeżyć, emocji, smutków i radości.
Przeczytałam - moja "podróż" szybko się skończyła, a marzenie o takiej podróży zostanie we mnie na zawsze... w marzeniach. Zachęcam po sięgnięcie po tę książkę, kto wie, może znajdą się osoby bardziej odważne ode mnie i po przeczytaniu jej wyruszą w podróż prawdziwą?
Za podróż życia dziękuję pani Ricie Golden Gelman oraz wydawnictwu Pascal (również mojej córeczce Hani, bo dzięki Jej uczestnictwu w konkursie ta książka znalazła się w mojej biblioteczce.)

5 komentarzy:

  1. Ależ proszę, Mamo. ♥ :-)

    I faktycznie, szkoda, że nie ma w środku tej książki zdjęć, bo można byłoby sobie popatrzeć na te tęcze rozciągnięte "na wszystkie strony" (zwłaszcza na nie!). Mamo... A może byśmy się wybrały w taką prawdziwą podróż? Hmm? Na zachętę proponuję... Włochy! :D

    (Ewentualnie Norwegię.).

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem, jak marzysz o zobaczeniu tych krajów, ja do Norwegii jak najbardziej - zwłaszcza zobaczyć fiordy. Może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamo, świetna recenzja! Szczególnie drugi akapit. :-)
    Co do książki - może ją kiedyś przeczytam. Ale najpierw muszę uporać się z innymi powieściami, haha! :-D
    Pisz, Mamo, więcej takich recenzji, bo widzę, że super radzisz sobie jako recenzentka. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za literaturą podróżniczą, ale moja siostra ją uwielbia, dlatego myślę, że powyższa książka idealnie wpasuje się w jej gust czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, ze macie taką blogowa rodzinę, podoba mi się to. Co do literatury podróżniczej to czytuje czasami, lubie poznawac zmagania podróżników :) No, ale wtedy towarzyszy mi uczucie zazdrości, którego nie lubię.
    Pozdrowienia dla córek i dla Pani.
    Akurat do Basi chętnie i czesto zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń