poniedziałek, 29 grudnia 2014

Śnieżynki i zabawy moich kotów

 
Skoro pada śnieg i tyle płatków śniegu sypie się z nieba, pora pochwalić się śnieżynkami, które zrobiłam jeszcze przed Świętami. Nie miałam jedynie czasu na  ukrochmalenie ich, co wprawne oko dziewiarki na pewno zauważy!   Po prostu mróz nie zdążył ich "zamrozić":)))
Pierwsze zdjęcie - czerwona śnieżynka z koronką i perełką, białe śnieżynki wg schematów z internetu i z "głowy", każda jest inna, każda ma inną ilość oczek jak na śnieżynki przystało - ponoć nie ma dwóch identycznych płatków śniegu!




*
A teraz trochę o moich kotkach.

 Jak zapewne wiecie z poprzednich postów, mój Bambuś uwielbia zabawę "bambeczkami" (tak je nazywamy od jego imienia Bambuś), które z łatwością ściąga z choinki i biorąc do pyszczka lata po całym domu, warcząc głośno, jeśli usiłujemy wyciągnąć mu z buzi i zabrać.W tym roku również zgłupiał na widok bombek, co noc "ginie" z choinki kilka i bardzo trudno je znaleźć, bo zatoczy pod meble lub zaciągnie do środka kanapy.
Na te Święta dołączył do niego Dyzio. Najmłodszy w lot chwycił o co chodzi, obserwując Bambusia w akcji. We dwóch potrafią szybko ogołocić dolne gałązki choinki i mieć zabawę na "sto dwa". W nocy słychać tylko brzdęk upadającej na podłogę bombki, a później jej głośne toczenie. Jednej nocy Bambuś, nie mogąc dosięgnąć bombki, skoczył po prostu na choinkę. Wczepił się pazurkami w konar, a potem bał się zeskoczyć. Niestety, nie było przyjemne dla niego zetknięcie się z ostrym igliwiem i dopiero obudzony jego miauczeniem mąż zdjął go ze świerka. Potem słyszałam jak długo wylizywał swoje pokłute ciałko :((, ale i tak nie powstrzymało to go przed ponownym atakowaniem  "bambeczek".

Nauczyciel i uczeń:

Pora wykazać się swoimi umiejętnościami:

 Wziąć porządny rozmach:
 
 Chwycić pazurkami i pociągnąć: 


Potoczyć po całym pokoju:


 "Na pomoc!" - bombka pod szafką i... Dyzio też:


 Ulubione "bambeczki" Bambusia - małe i srebrne:



 * 

Nie wiem, co się dzieje u mnie na blogu. Nie otwierają mi się blogi, które obserwuję, mimo odświeżania strony. Dziś doszło do tego, że nie mogłam opublikować tego postu, od godziny siedemnastej klikam "opublikuj" i choć wyświetla mi się wiadomość, że opublikowane, nie ma tego postu w ogóle. Hania zrobiła kopię i wysłała mi na maila, ale nic to nie pomogło. Teraz przepisałam z tej kopii jeszcze raz i mam nadzieję, że się opublikuje. Może ktoś z Was miał takie kłopoty i może mi pomóc, co jest nie tak w tej kwestii, bym w przyszłości nie miała problemu z publikacją?  Z góry dziękuję:)))

9 komentarzy:


  1. Olá amiga...Feliz ano novo!
    Seguimos nossa caminhada na construção de um mundo mais justo, fraterno, humano, harmonioso e de doação.
    Todos somos promotores da Paz...que começa em nossos corações e se estende a tudo que nos rodeia!!!
    Obrigada por fazer parte da minha história de vida!
    UM ABENÇOADO 2015!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne śnieżynki :-) Piękne wzory.
    Wspaniałe masz koty :-)
    Niestety z problemami z bloggerem Ci nie pomogę...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz:))
      Szukamy rozwiązania z problemem bloggera; nigdy nie wiem, co będzie po zalogowaniu się, ale te problemy są bardzo denerwujące:((

      Usuń
  3. Czasem tak dużo ludzi wrzuca jednocześnie posty na bloga, że być może są zastoje, abo masz nieuaktualniony komputer, który blokuje niektóre rzeczy. mam nadzieję, że problemy się skończyły i życzę Ci wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Żeby kociaki dalej tak słodko łobuzowały i żebyś miała siły do dalszych prac. Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ti auguro che l'anno nuovo porta tanta salute, gioia e spensieratezza.
    Bye, bye Elli

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi hi hi hi hi hi hi hi... i tak bez końca, bo właśnie tak się obśmiałam czytając i oglądając Opowiadanie o Przygodach Świątecznych Kotów:-)))
    A ja znałam kota, który był zafascynowany nie samą bombką, a całą choinką! Właściciele (choinki! bo jak wiadomo, koty nie mają właścicieli, one mają służbę:-)) musieli zamykać drzwi od pokoju z choinką, bowiem Myszkin (czyli ów kot oczywiście) na widok choinki robił szybki, ba! błyskawiczny skok i już był na czubku choinki! A choinka zawsze była wysooooka po sam sufit, ponad 3 metry. Z choinką Myszkin oczywiście następnie leciał na ziemię, straty w bombkach - hurtowe!
    Psucie się blogowe? Ostatnio co jakiś czas znikają mi litery, gdy zaglądam na różne blogi, tj. na tych blogach znikają. U mnie zaś na pół dnia zjadło samogłoski:-)))))
    A śnieżynki, nawet przed zamrożeniem – zmrożeniem, piękne i pracochłonne. Ja próbuję co jakiś czas zrobić coś cieniutką przędzą, małym szydełkiem, ale TAKI WIELKI szlag mnie trafia!!! bo cierpliwości mi brak na takie malutkie - maniunie, ciasne oczka. Stąd mój podziw, dla Ciebie Gosiu, wieeeeeelki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze! Podpis pod jednym ze zdjęć nie powinien brzmieć :nauczyciel i uczeń, a Mistrz i uczeń:-))))))

      Usuń
    2. Nasza choinka jest przywiązana do rury centralnego ogrzewania, bo gdyby nie to, zapewne byłoby podobnie jak w przypadku, który opisujesz. Gdzieś na You Tube widziałam zdjęcie kota na czubku choinki - może to był Myszkin:))
      Dziękuję za uznanie dla moich śnieżynek, podziwiamy się zatem wzajemnie:))
      Po tylu dniach zmagań z bombeczkami mogę śmiało napisać, że Uczeń przerósł Mistrza:))

      Usuń