środa, 24 kwietnia 2013

Powitanie

Witam. Jestem po raz pierwszy własnoręcznie w świecie blogerów. Oczywiście ten świat nie jest mi obcy, bo odkąd mam dostęp do internetu, to często bywam u innych, a przeważnie u tych, co tak jak ja są fanami szydełka. Codziennie zaliczam seans wpadania bez zapowiedzi do kilkunastu osób i obserwuję, czytam, podziwiam i zazdroszczę talentu (ale raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jeśli  w zazdrości można zobaczyć jakieś pozytywy). Bo wiem, że każdy ten talent okupił ciężką pracą, że samo przecież nie przyszło, tylko trzeba było nauczyć się drutować, szydełkować, haftować, tworzyć zapierające dech w piersiach  cudeńka. I właśnie ja oglądając te cuda z całym szacunkiem podziwiam, podziwiam, podziwiam... Moje córki namówiły wreszcie i mnie, bym nie tylko obserwowała, ale założyła blog na którym mogłabym umieszczać swoje dokonania.

Długo dojrzewałam do tej decyzji, bo raczej nie lubię się chwalić, zwłaszcza, że są zdolniejsi ode mnie, ale co mi tam. Najwyżej będzie to taki sobie pamiętniczek dla moich córeczek. No bo przecież moje córeczki tego zamiłowania do robótek drutowo-szydełkowych nie odziedziczyły po mamusi. Niestety, ale za to mają inne zainteresowania, a można o ich działalności przeczytać na ich blogach: "Książki i nie tylko" i "Książki moim życiem".

No to już pochwaliłam się moją drugą pasją - córeczkami (choć książki to też moje zainteresowanie.) Rozpędziłam się jak na pierwszy mój wpis, gotowa spisać w nim swój cały  życiorys, ale chcę na koniec napisać o moich podopiecznych pupilach-dwóch kotkach buraskach. Ten starszy Bambuś dotarł do nas aż z Głogówka- od mojego brata, którego kotka powiła sześcioraczki. Zamawiałam kota biało-czarnego, ale brat tak szybko rozdysponował potomstwem Rudej, że  został mu tylko burasek. I tak Bambuś trafił do nas. Nie zamieniłabym go na innego, bo to szczególny kociak. Może nie uwierzycie, ale jak był mały to wołał za mną ''ma-ma", nie zasnął jak się nie poprzytulał, nie wymruczał mi do ucha mruczanek, i nie otrzymał odpowiedniej ilości głaskań. Tak jest do dziś. Moje córeczki zazdroszczą mi, że on tylko mnie uważa, od nich ucieka. I nie chce się do nich przytulać. I jak tylko nadarzyła się okazja, przygarnęły małą znajdkę. Boże, na co ten kociak był chory, jak przyniosły te kupkę nieszczęścia do domu. Koci katar (którym zaraził Bambusia), pchły, robaki, tasiemczycę, świerzb uszny, zaropiałe oczy i nos, opuchnięty brzuszek, zapalenie krtani. Jak go zobaczyłam, oczy same łzami podchodziły. Kuracja sporo mnie kosztowała, prawie podwójnie, bo Bambusia też trzeba było leczyć, ale Gucio odwdzięczył nam się w dwójnasób. Jest to taka przylepa, pieszczocha, mruczysław itp. Kiedy już będę zamieszczać zdjęcia pokażę te nasze skarby.

A tymczasem pozdrawiam moich pierwszych czytelników mając nadzieję, że nie zanudziłam Was napisanym postem. :)

8 komentarzy:

  1. Witaj Małgosiu:) odpowiedziałam Ci na Twój komentarz na temat candy-rozdawajki:) A wełna z tej chusty kolorowej pisanki to Lace Merino firmy Malabrigo, kupisz w wielu wariantach melanżowych w wielu znanych sklepikach dziewiarskich w sieci - spójrz np u mnie na górze w zakładkę "wełny", tam są linki do sklepików:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze dodam - śmiało chwal się swoimi robótkami - po to tu jesteśmy, a to, że są lepsi od nas... to nie znaczy, że nie mamy czym się chwalić my sami:) Ale fakt, pamiętam i ja jak drżałam publikując pierwsze swoje zdjęcia..... :)

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe powitanie w świecie bloggerów, to taki balsam na moje niespokojne serce, jak zostanę przyjęta. Jak tylko zarchiwizuję swoje dokonania, to zacznę pokazywać na blogu zdjęcia. Trochę się to może opóźnić, bo akurat mam na głowie przeprowadzkę, remont mieszkania nowego i starego, na dodatek przeziębiłam się okropnie i wszystko stoi w miejscu. Jeszcze raz dziękuję

      Usuń
  2. Witaj Małgosiu, cieszę się, że dołączyłaś do grona zakręconych robótkomaniaczek i... chwal się! Na pewno masz czym, a przy okazji inni nauczą się czegoś od Ciebie. Pozdrawiam - GaMa czyli ... Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Jestem robótkomaniaczką, uzależnioną na amen. Na razie oglądając inne blogi(Twój od kilku miesięcy) to ja uczę się od innych. Kiedyś nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie myślałam, że z włóczką można robić takie cuda.Teraz wiem, wszystko jest możliwe. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję .

      Usuń
  3. Witaj Małgosiu! Trafiłam do Ciebie przez candy - rozdawajkę w Manualni Magdy, którą podziwiam, oj podziwiam.
    Ależ to fajnie, że rzuciłaś się na fale blogowe. Piszę, że fajnie bo wiem, że tak jest:-) Ja sobie bloguję dopiero od 2 miesięcy z ogonkiem i bardzo to sobie chwalę:-) Chociaż mój blog akurat bardzo spektakularnie choruje i na przykład nie mogę wstawiać zdjęć to jednak jest to radosne zajęcie:-) Po Twoim sweterku sprzed 25 lat w poście późniejszym niż ten powitalny widzę, że NA PEWNO nie musisz się obawiać, że nie masz czym się pochwalić. A nawet o chwalenie, jak piszesz słusznie, nie chodzi, ale o przyjemność pokazania innym jak fajnie jest coś robić, działać i cieszyć się z tego baaardzo:-)
    Widziałam w Manualni, że nie wiesz jak zabanerkować candy:-) Ja tego jeszcze dwa miesiące temu też nie wiedziałam, a rzecz prosta jak ... no właśnie ... jak DRUT! Wytłumaczyła mi wszystko inna blogerka, mailowo. Zupełnie spontanicznie:-) Z chęcią prześlę Ci instrukcję, jeśli oczywiście chcesz? Mail na mojej stronie: strzepki-okruchy.blogspot.com Na marginesie po prawej u góry. Jeśli masz takie życzenie odezwij się a natychmiast prześlę:-) I z chęcią odpowiem i pomogę w czym tylko sobie życzysz, tj. tyle ile sama się nauczyłam. A bywało ciężko. Informatyka i ja nie lubimy się:-)
    Przy okazji też zapraszam na moje candy i to aż dwa. Tak mi się spodobało:-) Jedno czekolowadowo - wełniane czyli szal:-) Drugie to Zaczytane Candy, 7 książek o tajemniczych tytułach do wygrania. To i Twoim Córkom - Czyleniczkom może się spodobać:-) Zapraszam, będzie mi bardzo, ale to bardzo miło widzieć Ciebie u mnie. I bloguj sobie radośnie, i nie uważaj w żadnym wypadku, że czegoś nie umiesz tak ładnie czy tak dobrze jak inni. Bo - ja ciągle o tym Twoim sweterku - widzę, że umiesz, oj umiesz!, a po drugie o radość chodzi:-) I po trzecie, a może najważniejsze, tyle fajnych i ciepłych osób można spotkać w tym świecie, że och! I to takich, które sobie nawet pomagają nigdy nie widząc siebie nawzajem na oczy. Np. akcja dla Ani, o której także u mnie, poprzez banerek na marginesie. Wiem, że wiele osób Ani pomaga, także troszkę się staram.
    Pozdrawiam bardzo ciepło:-) Ps. Historia o kotach piękna:-) Masz wielkie serce. Ja mam jedną sztukę sierściucha - Tygryskę. Miałam drugiego, siostrę Tygrysssy, Maszę, ale ta musiała wyemigrować do mojej Przyjaciółki Wolffianki ponieważ po 5 latach wspólnego przyjaznego życia z Tygryską zaczęła nagle bardzo krwawo walczyć o terytorium. Próbowałyśmy z Mamą przeczekać 4 miesiące, ale nie udało się. Jednak nie ma tego złego ... Dzięki temu tyle osób jest szcześliwych. Tygrysssa bo ma spokój, Mama i ja bo nie martwimy się o koty, Wolffianka i Jej Syn bo mają boską Maszkę, Maszka bo ma boski dom. Czyż nie bosko?!
    Ale się rozgadałam, niestety dość szybko piszę i stąd też mój słowotok. Przepraszam.
    Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję za powitanie. To takie miłe,że ktoś kogo się nie zna, tak sam z siebie pisze tak miłe słowa. Obserwowałam, przed założeniem bloga innych i spodobała mi się owa spontaniczność, życzliwość i bezinteresowna pomoc w zmaganiach drutowo-szydełkowych. Bardzo chętnie skorzystam z Twojej pomocy, tylko,że z kolei bez pomocy moich córek, to technicznie nie zrobię nic. Oprócz pisania na klawiaturze, wchodzenia na blogi i umieszczania komentarzy nic więcej nie potrafię. Ale się nauczę, na pewno. O książkowym candy powiedziałam moim dziewczynom,jutro mają zajrzeć. Widzę,że jesteś też kociarą, ja o nich opowiadałabym w nieskończoność.Zajrzę jeszcze na czekoladowo-wełniane candy. Tymczasem pozdrawiam :)

      Usuń